EN
2017-05-15

Popyt na czarną masę bije rekordy, na czym korzystają producenci i przewoźnicy. Cięcia taboru mogą jednak zakłócić stabilne dostawy.

104 tys. ton — tyle wyniosła produkcja asfaltu w I kwartale, wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To prawie o 70 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Ręce zacierają dostawcy i firmy transportowe przewożące materiał na budowy dróg.

— Zgodnie z zapowiedziami analityków, spodziewaliśmy się ożywienia i poprawy koniunktury w 2017 r., ale zakładaliśmy, że nastąpi w szczycie sezonu budowlanego. Tymczasem popyt rośnie od początku roku, dzięki czemu realizujemy o 40-50 proc. więcej przewozów — mówi Dariusz Cegielski, prezes Trans Polonii. Rekordowy był marzec, kiedy wyprodukowano 75 tys. ton asfaltu, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Dariusz Cegielski uważa, że jeśli w dłuższym okresie utrzyma się wzrost zapotrzebowania na asfalt i jego transport, to przewoźnicy mogą podjąć z klientami negocjacje cenowe. Szacuje, że połowa odbiorców, głównie dużych firm budowlanych, ma długookresowe umowy na usługi w stałej cenie. Połowę stanowią jednak dostawy spotowe dla mniejszych firm realizujących kontrakty remontowe i podwykonawców dużych korporacji. Ta grupa nie może liczyć na długookresowe umowy zabezpieczające cenę towaru i stawkę transportową. Jeśli więc chce mieć pewność dostaw, musi liczyć się z podwyżkami.

(...)

Cały artykuł dostępny na www.pb.pl

Podpis: Katarzyna Kapczyńska