EN
2013-06-26

Zamierzamy ponownie zwiększać nasze obroty na polu transportu intermodalnego. Mocno wierzymy, że jest on przyszłością logistyki specjalistycznej - twierdzi w rozmowie z wnp.pl Dariusz Cegielski, prezes firmy Trans Polonia S.A.

Czy w branży logistycznej widać obecnie zjawisko wojny cenowej, która nie pozwala na osiąganie wysokich zysków?

- Nie w naszym przypadku. Specjalizujemy się przede wszystkim w logistyce ciekłej chemii, a to wąski wycinek rynku, silnie związany z przemysłem petrochemicznym. W tym sektorze nie widać żadnego załamania. Sama produkcja chemiczna jest na dobrym poziomie i nasi klienci nie narzekają na spadek liczby zamówień. W związku z tym zapotrzebowanie na usługi logistyczne w naszym przypadku jest stabilne, a poziom konkurencji rynkowej nie wykracza poza dotychczasowy standard.

Trans Polonia próbuje jednak również swoich sił w transporcie intermodalnym, a tu wyniki firmy w I kwartale 2013 roku były znacznie gorsze niż rok wcześniej. 

- Rzeczywiście, w transporcie intermodalnym spółka ciągle boryka się z chorobami wieku dziecięcego. Jesteśmy we wczesnej fazie rozwoju tego segmentu. Poza tym zajmujemy się również logistyką mas bitumicznych, której rynek znacząco się skurczył po zakończeniu Euro 2012. 

Jeszcze niedawno mówiło się też o tym, że za spadek przewozów asfaltów odpowiada także przedłużająca się zima. Czy nastąpiło po niej jakieś większe odbicie? 

- Faktem jest, że obecnie sytuacja jest gorsza niż w 2011 roku. Podkreślam, że 2012 rok nie jest dla nas dobrym punktem odniesienia. Był to rok bardzo nierównomierny, pierwsza połowa była bardzo dobra, w drugiej odnotowaliśmy wyraźne spadek. Dlatego też dużo bardziej miarodajny jest rok 2011, kiedy to wolumeny sprzedaży były na znacznie wyższym poziomie, niż to jest obecnie. Niewątpliwie zapotrzebowanie na produkty asfaltowe w znaczącym stopniu zmalało.